niedziela, 9 maja 2010

cyfrowy Komiks Forum 2010, 300 stron!


Cyfrowy Komiks Forum 2010 wydany został w formacie PDF. Do jego otwarcia potrzebny jest odpowiedni program odczytujący tego typu dokumenty np. Adobe Reader (dostępny bezpłatnie na stronie Adobe), oraz znajomość hasła.

Tegoroczna wirtualna antologia posiada trzykrotnie zwiększoną objętość w stosunku do tradycyjnej edycji Komiks Forum 2010. Na 300 stronach cyfrowej publikacji prezentowane są komiksy następujących autorów: Jakub Woynarowski, Marcin Bucyk, Michał Arkusiński, Adam Święcki, Michał Makowski, Robert Trojanowski, Mariusz Podleś, Łukasz Samsonowicz, Andrzej Łaski, Wojciech Nawrot, Marcin Zdybel, Mariusz Zawadzki, Piotr Zdanowicz, Tomasz Kleszcz, Witold Trzcionka, Piotr Kubasik, Agnieszka Szczepaniak, Jarosław Gach, Krzysztof Rosiecki, Artur Suchan, Michał Romański, Ewa Jędrzejczak, Filip Sułkowski, Paweł Płóciennik, Łukasz Godlewski, Daniel Grzeszkiewicz, Maciej Andrysiak, Aleksandra Spanowicz, Tomasz Jeruszka, Wojciech Bem, Bartłomiej Hass, Michał Lebioda, Kajetan Wykurz, Joanna Krótka, Łukasz Jagielski, Marcin Bałczewski, Tomasz Mering, Marek Lachowicz, Przemysław Owczarek, Krzysztof Szwarc, Mateusz Moczulski, Dariusz Vasina, Agnieszka Weseli, Beata Sosnowska, Krzysztof Baran, Kasper Grubba, Piotr Perłowski, Tomasz Gazda, Antoni Serkowski, Natalia Gościniak, Julia i Tomek Przybyszewscy, Bartłomiej Przybyszewski, Radosław Czyż, Maciek Prożalski, Dorota Anna Zaręba, Igor Myszkiewicz, Michał Krzysztof Zaleski, Michał Schmidt, Magdalena Rucińska, Paweł Marszałek, Lidia Migalska, Robert Konsztat, January Misiak, Jarosław Chyży, Piotr Bigaj, Marta Fonfara, Przemysław Świszcz, Grzegorz Nita, Jakub Ćwiek, Dawid Pochopień, Łukasz Ciaciuch, Bartosz Sztybor, Sebastian Skrobol. Autorem ilustracji na okładce jest Tomasz Kleszcz. Cyfrowy Komiks Forum 2010 został wydany 4 maja 2010 roku (ISBN 978-83-926964-3-8).

wersja demonstracyjna cyfrowej antologii Komiks Forum 2010 (w niskiej rozdzielczości, plik PDF 10MB ).

Cyfrowy Komiks Forum 2010 można kupić za 5zł. Osoba kupująca otrzymuje adres internetowy do pliku antologii (110MB) umieszczonego na serwerze, oraz hasło niezbędne do otwarcia komiksu.

Osoba, która kupiła cyfrową wersję antologii Komiks Forum 2010, ma prawo do pobrania tej cyfrowej antologii z serwera, oraz wykonania kopii tej cyfrowej antologii wyłącznie na własny użytek. Dalsze rozpowszechnianie publikacji, bez zgody wydawcy, jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone są dla autorów publikujących w cyfrowej antologii swoje prace.

Jeśli chcesz kupić cyfrową antologię Komiks Forum 2010 kliknij TUTAJ.

papierowy Komiks Forum 2010

Tradycyjną wersję Komiks Forum 2010 można kupić w warszawskiej księgarni Centrum Komiksu, oraz księgarni internetowej Incal. Publikacja została wydana w nakładzie 300 numerowanych egzemplarzy i prezentuje komiksy polskich autorów: Jakub Woynarowski, Marcin Bucyk, Michał Arkusiński, Adam Święcki, Michał Makowski, Robert Trojanowski, Mariusz Podleś, Łukasz Samsonowicz, Andrzej Łaski, Wojciech Nawrot, Marcin Zdybel, Mariusz Zawadzki, Dismas, Tomasz Kleszcz, Witold Trzcionka, Piotr Kubasik, Agnieszka Szczepaniak, Jarosław Gach, Krzysztof Rosiecki, Artur Suchan, Michał Romański, Ewa Jędrzejczak, Filip Sułkowski, Paweł Płóciennik, Łukasz Godlewski oraz Daniel Grzeszkiewicz. Okładka: Tomasz Kleszcz. Format 16,5x24cm, objętość 100 stron. Papierowy Komiks Forum 2010 możesz również kupić TUTAJ.

Zrób to teraz, a otrzymasz niski numer.
Nadal dostępne są numery poniżej setki.

sobota, 8 maja 2010

cyfrowy Komiks Forum 2010

Zakończyłem pracę nad cyfrową wersją antologii Komiks Forum 2010. Plik w formacie PDF umieściłem już na serwerze. W chwili obecnej jest on gotowy do pobrania.

Tak jak zapowiadałem, premiera tej edycji Komiks Forum odbyła się na Komiksowej Warszawie (24 kwietnia). Jednak w trakcie imprezy była prezentowana pierwsza wersja cyfrowej antologii. Wzbudziła ona duże zainteresowanie u odwiedzających spotkanie gości. Niestety, warszawska impreza była słabo rozreklamowana wśród zwykłych miłośników literatury obrazkowej. Odbiło się to wyraźnie na sprzedaży papierowej wersji antologii. Udało mi się jedynie sprzedać kilkanaście egzemplarzy publikacji. Trzydzieści kolejnych wzięli ode mnie przedstawiciele księgarni komiksowych. Kilkanaście następnych otrzymali autorzy będący na imprezie, niektórzy wydawcy, oraz naukowcy i publicyści zajmujący się komiksem. Takie wyniki dystrybucji Komiks Forum 2010 nie nastrajają zbyt optymistycznie. Jednocześnie, pod znakiem zapytania stawiają dalsze wydawanie antologii w tradycyjnej wersji. Dlatego obecnie pokładam nadzieję w edycji cyfrowej. Planuję rozprowadzać ją za niewielką opłatą. Być może, w ten sposób, uda mi się odzyskać część poniesionych na druk wydatków. Wirtualna edycja Komiks Forum 2010 będzie od niedzieli dostępna za 5zł w sieci. Myślę, że nie jest to zbyt wygórowana cena, za trzystu-stronnicową publikację. Mam nadzieję, że moja antologia wzbudzi zainteresowanie czytelników. Być może, utoruje ona drogę dla cyfrowego komiksu w Polsce. O szczegółach tej dystrybucji będę informował na blogu Komiks Forum.

Komiksy pobrane

Ponad dwa miesiące temu umieściłem w Internecie cyfrowy Komiks Forum 2008. Publikację można było bezpłatnie i legalnie pobrać z sieci. 1 maja usunąłem pliki z serwerów, ponieważ nikt od dłuższego czasu ich nie pobierał. Obecnie, w na moim koncie są dwie wersje antologii 2008. Demonstracyjna, w niskiej rozdzielczości, oraz komercyjna, którą próbuję sprzedawać po 5zł.

Link do wersji demonstracyjnej > (plik 23MB):

Przez dwa miesiące cyfrowej dystrybucji wirtualny Komiks Forum 2008 znalazł dwustu pięciu czytelników. Nie jest to może ilość imponująca, ale zwarzywszy, na dość wąski kanał informacyjny, wynik jest zadawalający. Gdyby taka ilość egzemplarzy cyfrowej antologii została sprzedana, mógłbym pokusić się o wydanie kolejnej publikacji na papierze. Niestety, tylko dwa wirtualne komiksy znalazły kupców.

Razem, z rozprowadzaną bezpłatnie antologią, był list do czytelników. Oto jego fragment: „Jeśli doceniasz moją pracę nad Komiks Forum i podobała Ci się antologia 2008, wspomóż wydawcę niewielkim datkiem, a zwiększysz szanse na szybsze ukazanie się kolejnego numeru. Prześlij 5zł na konto...” Na mój apel odpowiedziały jedynie trzy osoby...

niedziela, 2 maja 2010

Idzie nowe!

Czytając kolejne posty na forum Gildii, oraz pierwsze relacje w sieci o Komiksowej Warszawie (wybaczcie, słowo festiwal nijak mi tu pasuje), odniosłem po raz kolejny wrażenie, że pomyliłem imprezy. A swoje komiksy zawiozłem nie na festiwal komiksu, lecz jakieś kameralne spotkanie artystów, które odbywało się w stołecznym mieście, w tym samym czasie. Jednak zamieszczone na blogach zdjęcia rozwiały moje wątpliwości. Niestety, okazało się, że byłem na tej samej imprezie, Komiksowej Warszawie... Piszę o tym, ponieważ w odczuciach nie byłem odosobniony. Na giełdzie zorganizowanej podczas „festiwalu”, padały ze strony wydawców, jak i wielu uczestników bardziej dosadne opinie. A słowo tragedia, we wszystkich jego odmianach, pojawiało się w rozmowach wielokrotnie. Nie twierdzę bynajmniej, że impreza nie była udana. Podejrzewam nawet, że mogło być odwrotnie. Artyści z całego kraju spotkali się w jednym miejscu we własnym gronie. Musiało być fajnie. Niestety, z giełdowej perspektywy trudno mi było to zauważyć.

Warszawa. Dziwne to miasto, w którym spotkania miłośników literatury obrazkowej osiągają rangę festiwalu, a impreza szczycąca się tym mianem była jedynie konwentem kręgu wtajemniczonych oraz młodych adeptów sztuki rysowania historyjek obrazkowych. Komiksową Warszawę wyraźnie dotknął syndrom Ligatury. Tam również impreza zorganizowana w centrum dużego miasta, z interesującym programem oraz wieloma atrakcjami, odniosła podobny skutek. Wzmocniła mur oddzielający komiksowe getto od szarej rzeczywistości. Organizatorzy obu spotkań chyba zapomnieli, że komiks jest sztuką popularną. Publikacje z obrazkami kupują przeważnie zwykli ludzie, nie artyści, ani nawet komiksomaniacy. Profesjonalni wydawcy, którzy raczej nie zajmują się filantropią, nie będą zbyt długo sponsorować i uczestniczyć w spotkaniach jedynie zapaleńców. A kiedy na imprezie zabraknie wydawców, handlarzy i kolekcjonerów, zwyczajna publiczność będzie omijała takie spotkania z daleka. Można oczywiście dalej alienować się we własnym kręgu, lecz w końcu zabraknie na to pieniędzy. Chyba, że kolejne, podobne imprezy będą finansowane wyłącznie ze składek nowego stowarzyszenia. W takim przypadku, musi mieć ono naprawdę wielu członków.

Nie chciałbym aby organizatorzy traktowali mój post jako krytykę, lecz zwrócenie uwagi na pewne aspekty imprezy. Program każdego większego konwentu składa się z wielu elementów, ale dobrze przygotowana giełda spaja wiele z nich. Kiermasze są ważne dla organizatorów konwentu w San Diego, festiwalu w Angouleme, czy Łodzi, dlaczego więc nie miałyby być takie w Warszawie, albo Poznaniu. Są atrakcyjnym punktem programu, prostym w przygotowaniu, a dodatkowo przynoszą dochód. Giełda zorganizowana podczas Komiksowej Warszawy zapewne również zasiliła budżet imprezy kwotą kilku tysięcy złotych, warto więc o nią w przyszłości odpowiednio zadbać. Rok temu, z powodu choroby, nie mogłem uczestniczyć w żadnej komiksowej imprezie. Wiem jednak o monstrualnych cenach za stoisko podczas WSK. Uważam, że nazbyt wygórowane opłaty mogą zabić ten punkt programu. Kiedy zaczynałem „zabawę” z łódzkim festiwalem na kiermaszu można było spotkać wiele stoisk drobnych zbieraczy i kolekcjonerów, ponieważ ceny za stoliki były niskie. Oferta tych sprzedawców była bardzo atrakcyjna dla każdej kieszeni. Niestety, wyginęli oni jako pierwsi. Na placu boju pozostali najsilniejsi handlarze i profesjonalni wydawcy. Nie muszę chyba pisać, jak to zmieniło ceny oferowanych komiksów. Następni „do odstrzału” są mniejsi wydawcy. Podczas Komiksowej Warszawy niewielu miało własne stoiska. Można oczywiście organizować wspólne miejsce nazwane kioskiem na rzecz wolnej sprzedaży lub firmowane przez PSK. Ale czy jego obsługa będzie wiedziała dość o zawartości oferowanych publikacji? Potrafiła wystarczająco zarekomendować produkt? Jeśli było tak dobrze, jak twierdzi ktoś na forum, to dlaczego niektórzy sprzedawcy już w sobotę się wylogowali. Przecież lady były opłacone na dwa dni. No właśnie, lady. Trzeba mieć bowiem dużo tolerancji, aby konstrukcję sprawdzającą się, jako wybieg dla modelek, zbyt wysoką i głęboką dla większości kupujących, nazwać profesjonalnym stoiskiem.

Komiksowa Warszawa jest fajnym przedsięwzięciem i powinna być kontynuowana. Jednak porównywanie jej z WSK, a tym bardziej MFK jest doprawdy idiotycznym posunięciem. Z powodu osobliwej komunikacji, do jakiej zmuszeni byli sprzedający, nie mogłem zbyt często i na długo oddalać się od swojego posterunku giełdowego. Jednak po tym, co zobaczyłem w trakcie moich wędrówek korytarzami CBA rozumiem, że nowa warszawska inicjatywa mogła być interesująca dla uczestników. Moim zdaniem, impreza najbardziej przypominała Interkomiksy, organizowane w stolicy kilka lat temu przez Mateusza Szlachtycza. Ta sama miła, kameralna atmosfera. Podobny target, oraz goście. Nawet nagrody przyznawane przez gremium zwane akademią komiksu (czy jakoś tak) były podobne. Oczywiście, na Interkomiksach bywało mniej osób. Ale gdyby spotkania te były kontynuowane, miały tylu organizatorów i taki sam budżet, jak nowa warszawska impreza, frekwencja byłaby pewnie większa niż w CBA.

Stolica jest bardzo dużym miastem, z potężną infrastrukturą, dobrze skomunikowanym z resztą kraju. Jestem pewien, że znalazłoby się w niej dość miejsca dla dwóch imprez komiksowych: artystycznej Komiksowej Warszawy oraz popularnej WSK. Pozostaje kwestia dogadania terminów, aby oba spotkania miłośników rysowanych historii nie kolidowały ze sobą. Jednak, jak to w naszym narodzie bywa, porozumienie jest najtrudniejsze. Na moją sugestię dotyczącą pogodzenia obu organizatorów Timof, wyraźnie poirytowany, kiedy przechodził przez środek sali w trakcie giełdy, oznajmił mi donośnym głosem, że Piotrek Muszyc zażądał X-dzieścia tysięcy za odstąpienie nazwy WSK nowym działaczom. Ciekawe, czy gdyby organizator KW założył nagle stowarzyszenie filmowe, poszedłby do twórców np. Camerimage z propozycją: „Teraz będę robił festiwal filmowy i podoba mi się Wasza nazwa. Jestem młody, zdolny z wielkim potencjałem, więc Wy stare dziady wypiertralalać.”? Po cóż się męczyć trudną, kilkuletnią organizacją nowej imprezy, kiedy można przejąć już gotową. Organizator Komiksowej Warszawy nie byłby pierwszym w naszym światku, który tak uczynił. Onegdaj, podobny ruch zrobił Mamut, z dobrym dla siebie skutkiem. Uprzedzając zarzuty, że odgrywam się w tym miejscu na wspaniałym dyrektorze łódzkiego festiwalu oświadczam, że wdzięczny jestem Mamutowi za to, że uwolnił mnie tego męczącego obowiązku. Gdyby jeszcze rozliczył się ze mną z imprezy, którą (powiedzmy) wspólnie robiliśmy, byłbym bardzo szczęśliwy. Prehistoryczne wspomnienia starego organizatora są nadal na stronie: http://festiwalkomiksu.republika.pl Radzę przeczytać. Zapewne ustrzegą one nowych działaczy przed popełnianiem błędów poprzedników.

Być może Piotrek był na tyle przewidujący, iż zastrzegł nazwę swojej imprezy. Nie można więc było jej tak łatwo mu zabrać. Ale chyba nazwa Międzynarodowy Festiwal Komiksu jeszcze nie jest zastrzeżona. Ciekawe, jak potoczyłaby się historia łódzkiej imprezy gdybym zastrzegł jej miano? Przecież to właśnie ja zamieniłem konwent na festiwal. Czy dostałbym od Mamuta X-dzieścia tysięcy za odstąpienie praw? Szczerze wątpię. Jeździlibyście więc drodzy miłośnicy komiksów na spotkania z Rosińskim, Moebiusem, Manarą do komiksowej Łodzi, na Komiksową Łódź. Oczami wyobraźni widzę jeszcze miniaturowe, pozłacane czółno, dla zdobywcy Grand Prix oraz malutkie wiosełka za prace wyróżnione. Mogło być tak pięknie... Przepraszam, rozmarzyłem się.

Jeszcze jedna nazwa jest wolna. Jest to miano dumnie brzmiące, nobilitujące każdą imprezę. Prawie nowe. Używane tylko przez osiem lat, więc już dobrze wypromowane. Jego historia sięga ubiegłego wieku, i zdolny marketingowiec wykorzystałby zapewne prawie dwudziestoletnią tradycję. Myślę, że Waldek Łysak - organizator pierwszego Ogólnopolskiego Konwentu Twórców Komiksu zgodziłby się odstąpić nazwę swojej imprezy za skrzynkę whiskacza... Takie miano chyba jest warte tej ceny.

Jeszcze kwestia nowego stowarzyszenia. Od kiedy Mamut próbował wciągnąć mnie na członka... Conturu, z pewną taką nieśmiałością podchodzę do wszystkich stowarzyszeń. Nie chcę nikogo obrażać, ale dla mnie trochę dziwnie brzmi agitacja w stylu: chcesz zagłosować, wstąp do stowarzyszenia; chcesz pomóc, zapisz się do PSK. Trąci to trochę nieco inną epoką. Nikt jeszcze nie przystawia pistoletu do głowy potencjalnym członkom, ale co będzie później? Już teraz ktoś, kto ma odmienne zdanie, jest deprecjonowany przez anonimowych zwolenników tej tajnej organizacji. Nigdzie bowiem nie można poznać składu osobowego tego ziomalskiego związku. A forum stowarzyszenia otwarte jest tylko dla członków. Być może, nagle okaże się, że jakaś impreza, spotkanie, atrakcja otwarta jest wyłącznie dla działaczy PSK. Nie zdziwiłbym się gdyby najbliższy, Międzynarodowy Festiwal Komiksu przejęli ludzie stowarzyszenia. To sprytnie działająca organizacja.

Na zakończenie kwiatek dotyczący KW, pochodzący z pewnego blogu: „... Dużo plusów. O minusach nie ma sensu pisać tutaj, lepiej rzeczowo w dyskusjach w gronie stowarzyszeniowym...”. Żeby Wam plusy nie przysłoniły minusów, towarzyszu (też cytat).

sobota, 1 maja 2010

KOMUNIKAT!

Przepraszam wszystkich, którzy czekają na cyfrową antologię. Wymaga ona jeszcze drobnych poprawek kosmetycznych. Wersja finalna byłaby gotowa, jak zapowiadałem, na Komiksową Warszawę, ale różne czynniki opóźniły zakończenie projektu. Najpierw, żałowałem narodowo i jakoś niesporo było mi zajmować się barwnymi historiami. Skonstruowałem więc „dom” dla wirtualnego komiksu, czarną obudowę do monitora. Oczywiście byłem z tą niecodzienną konstrukcją na „festiwalu”. W trakcie imprezy prezentowałem na ekranie pierwszą wersję cyfrowego Komiks Forum 2010, więc można powiedzieć, że premiera odbyła się zgodnie z planem. Nie mam jednak żadnych zdjęć, ale może jakiś czytelnik tego bloga pochwali się swoimi.

Ponadto, przed i po warszawskiej imprezie wdałem się w głupią, niepotrzebną pyskówkę na forum Gildii, która nie przyniosła żadnych pozytywnych efektów, natomiast zajęła mi dużo czasu. W przyszłości nie będę już zniżał się do poziomu „internetowego bydła”. Naprawdę, szkoda na to energii. Niech ziomale z komiksowego getta dogryzają sobie sami, we własnym towarzystwie.

W ciągu kilku najbliższych dni powinienem zakończyć pracę nad cyfrowym Komiks Forum 2010. Będę wtedy rozsyłał informację do autorów i pojawi się ona na blogu.